ArtZone-Styczen 1999

Niezalezne Forum Sztuki

i Kultury Polskiej
Szukaj:
Wpisz Haslo...

back to Winner's Choice net.

WYDANIE INTERNETOWE
ISSN 140-2783 Vol.2 Nr.1 
 
  • W numerze:
    • Polka znowu w modzie-o zyciu i malarstwie Tamary Lempnickiej
    • - o poezji Wislawy Szymborskiej pisze poetka-Agata Skowron-Nalborczyk
    • Wiecej o Agacie Skowron-Nalborczyk
    • Nasza Galeria przedstawia: "Laznia" Katarzyny Kozyry
    • Powrot do strony glownej
    • Wiecej Poezji
    • Wydawca ArtZone-Winner's Choice Design & Publishing
    • NAJSZYBSZY SPOSOB NA ZNALEZIENIE KSIAZKI KTOREJ SZUKASZ!
    • POLKA  ZNOWU  W  MODZIE


      Tamara Lempicka (1898-1980) nasz rodaczka, niepomna na uroki ojczyzny poddala sie calkowiciel nieodpartemu urokowi Paryza lat 20-tych i 30-stych.Kim byla? Niemal nieznana w Polsce, intrygujaca kreatorka stylu zwanego ãKubizm z ludzka twarzaä. Do dzis tocza sie spory czy byla prawdziwa artystka czy amatorka ãna faliä. Piekna, bogata, prowokujaca zarowno sposobem zycia jak i swoja sztuka. Najbardziej znane obrazy Lempickiej to glownie portrety kobiet :przyjaciolek- mozliwe, ze kochanek autorki.Lempnicka wyszla za maz za Rosyjskiego szlachcica. Po czym po zbulwrsowaniu wspolczesnych ponoc platonicznym romansem ze zwolennikiem faszyzmu-Gabrielem dâAnnuzio pozucic go i poslubic wegierskiego barona znanego jako homoseksualiste. 

      Wizerunki kobiet na plotnach Lempnickiej nasycone sa erotyka i tajemniczoscia. Piekno kobiecego ciala pokazane jest z nieznana dotad odwaga posunieta niemal do porwersji ale tez delikatnym uczuciem. Styl? Pozornie styl epoki :Art Deco w istocie bardzo indiwidualne i smiale podejcie do niego. Tamara studiowala malarstwo raczej krotko w Academie de la Grand Chaumiere oraz brala lekcje u Andre Lothâa- milosnika kubizmu oraz Ingresa . Lempicka byla legenda swoich czasow -skandalizowala, bawila sie, prowokowala. Urodzona w Polsce, kraj oposcila dosc wczesnie by krolowac w paryskich salonach.

      W 1939 odglosy zblizajacej sie wojny spowodowaly emigracje Lempickej do Ameryki wpierw Nowy Jork po tem Bevery Hills. Tutaj pozbawiona czaru Paryza jej sztuka traci dawny rozmach, coraz czesciej pojawiaja sie martwe natury a nawet... madonny. Nadal tworzy duzo i sprzedaje drogo ale z obrazow jej na zawsze cos znika... Stara sie zbudowac inny wizerunek siebie ale to nie podoba sie krytyka- chca dawnej Tamary wyzywajacej i szalonej.

      Prace Tamary Lempnickiej zostaly nagrodzone w 1927 roku na Bordeaux International Art Exibition i w dwa lata pozniej na Miedzynarodowych Targach Poznanskich.Dzis obrazy Lempnickej sa kupowane za ogromne sumy znajduja sie w prywatnych zbiorach np. Madonny czy Jacka Nicholsona. Niedawno tez obraz z kolekcji Barbary Streisan zostal sprzedany za niebagatelna sume 2,5 mln dolarow.

      powrot do poczatku strony
       


    NIEKTÓRZY LUBIÀ POEZJE

    Agata Skowron-Nalborczyk

    Niektórzy lubià poezje
    Niektórzy ?
    czyli nie wszyscy. 
    Nawet nie wiekszosc 
    wszystkich ale 
    mniejszosc. 
    Nie liczàc szkól, gdzie sie musi,
    i samych poetów, 
    bedzie tych osób chyba dwie na tysiàc.
    Wislawa Szymborska

    Trudno chyba o bardziej trafnà diagnoze zainteresowania, a moze raczej braku zainteresowania poezjà obecnie.Wislawa Szymborska w tym wierszu nad wyraz precyzyjnie okresla sytuacje poezji.wierszy nie jest dla nich, ze to smieszne, niepowazne zajecie, ze poezji nie rozumiejà.
    Nie lubià jej.
    Lubià ? 
    ale lubi sie takze rosól z makaronem,
    lubi sie komplementy i kolor niebieski, 
    lubi sie stary szalik, lubi sie stawiaç na swoim, 
    lubi sie glaskaç psa.
    A przeciez poezja jest dla ludzi. Tak samo jak dla nich sà komplementy, niebieski kolor i rosól. Istnieje jak one, jest czescià tego samego zycia, które toczy sie wokól nas. Cóz zatem jà wyróznia?
    Poezje ?
    tylko co to takiego poezja.
    Niejedna chwiejna odpowiedz 
    na to pytanie juz padla. 
    A ja nie wiem i nie wiem i trzymam sie tego 
    jak zbawiennej poreczy. 

    Niemozliwa jest zatem dokladna definicja poezji, choç przeczuwamy, ze cos nià jest, cos nie jest. A twórczosç Wislawy Szymborskiej pokazuje dobitnie, jakie mogly byç z tà definicjà klopoty. Przyzwyczajeni jestesmy najczesciej do poezji typu romantycznego, takà zapamietujemy ze szkoly i pod jej wplywem pozostajemy. Zas Szymborska jest poetkà, mozna powiedzieç, aromantycznà. W jej wierszach napotykamy codzienne wyrazy, zwyczajne przedmioty i zdarzenia, które wedlug potocznego myslenia o poezji wcale do jej swiata nie nalezà.
    Wezmy ten rosól z makaronem, stary szalik, czy siedzenie pod drzewem na brzegu rzeki w sloneczny poranek (ãMoze byc bez tytuluä) albo napis ãNie deptaç trawyä (ãWielkie to szczescieä). W wierszach Szymborskiej te wlasnie zwykle sprawy i te przedmioty tak czesto oglàdane, ze juz prawie niezauwazalne, nagle stajà sie wazne, nabierajà uniwersalnego charakteru. Przeciez to z nich tak naprawde sklada sie nasze zycie, one je tworzà
    ? nie wielkie wydarzenia polityki czy historii. Co wiecej - te wielkie wydarzenia swój poczàtek biorà wlasnie z takich niewaznych na pozór, blahych spraw: 
    ãMoze byç bez tytuluä: 
    Doszlo do tego,
    ze siedze pod drzewem, 
    na brzegu rzeki, 
    w sloneczny poranek.
    Jest to zdarzenie blahe 
    i do historii nie wejdzie. 
    To nie bitwy i pakty, 
    których motywy sie bada, 
    ani godne pami´ci zabójstwa tyranów. 

    A jednak siedze nad rzekà, to fakt.
    skoro tutaj jestem, 
    musialam skàsc przyjsc,
    a przedtem 
    w wielu jeszcze miejscach sie podziewaç, 
    calkiem tak samo jak zdobywcy krain, 
    nim wstàpili na poklad.

    Tak sie tez sklada, ze te wazne wydarzenia, historia, przynoszà pojedy°czym ludziom zazwyczaj jedynie cierpienia, ból i nieszczescia: To, co naprawde plynie, to krew szybko schnàca (ãRzeczywistosc wymagaä). 
    Wiersz ãKoniec i poczàtekä tez po czesci o tym mówi: 

    Po kazdej wojnie 
    ktos musi posprzàtaç. 
    Jaki taki porzàdek 
    sam sie przeciez nie zrobi.
    Ktos musi zepchnàç gruzy na pobocza dróg 
    zeby mogly przejechaç wozy pelne trupów. 

    Ktos musi grzznàç 
    w szlamie i popiele,
    sprezynach kanap
    drzazgach szkla
    i krwawych szmatach. 

    W tych przelomach historii najwazniejszy jest przeciez tak naprawd´ tylko ten pojedynczy cz*owiek, to, co sie z nim dzieje w trakcie wielkich wydarzen i po nich. Na przyklad mrówcza praca nad przywracaniem wszystkiego do stanu normalnosci ? praca, która juz nikogo nie zainteresuje, jak w tym samym wierszu dalej czytamy: Ktos musi przywlec belke do podparcia sciany, ktos oszkliç okno i osadziç na zawiasach. Fotogeniczne to nie jest i wymaga lat. Wszystkie kamery wyjechaly juz na innà wojne. A to przeciez my! Kazdy z nas jest takim pojedynczym losem i przez swoje zwyczajne zycie postrzega swiat! Wlasnie pochylenie poetki nad pojedynczym czlowiekiem pozwala zrozumieç tragedi´ i nieszczescia wojny ? nie przemawia do nas wszak sto tysiecy ofiar, porusza nas dopiero cierpienie jednego czlowieka. Na tym zajeciu sie pojedynczym losem, dostrzeganiu wagi i cudu istnienia sowy, mrówki, myszolowa i samego czlowieka polega miedzy innymi màdrosc poezji Szymborskiej. Màdrosc tez jakby zwyczajna, nie narzucajàca sie. Poetka nie cytuje zadnych autorytetów, màdrosci obiegowych, dla zrozumienia jej wierszy nie trzeba przeczytaç najpierw dziesiàtków opaslych
    ksiàg. Nie poucza nikogo. Jak powiedzial Paul Valéry: w poezji wielkie idee i wielkie problemy powinny istnieç tak, jak witaminy w jablkach. Jablka jemy dla przyjemnosci, dla ich smaku, a witaminy nasz organizm dostaje przy okazji. I tak jest w poezji Szymborskiej ? na pozór zwyczajne, potoczne zestawienia slów niosà màdre, skupione nad zyciem przeslanie. Ta màdrosc nie jest eksponowana, wystawiana na pierwszy plan? jest normalna... Ludzka.

    W trawie, która porosla 
    przyczyny i skutki,
    musi ktos sobie lezeç 
    z klosem w zebach 
    i gapiç sie na chmury. 

    Takie codzienne zycie, zwyczajne, niezauwazalne jest bowiem bardzo silne i po cichu, powoli zagarnia dla siebie miejsca dawnej historii:

    Jest stacja benzynowa
    na malym placu w Jerycho, sà swiezo malowane 
    pod Bialà Górà laweczki.
    Kursujà listy 
    z Pearl Harbour do Hastings (...) 
    a do rozkwitlych sadów w poblizu Verdun 
    nadciàga tylko front 
    atmosferyczny. 
    (ãRzeczywistosc wymagaä)

    W trakcie mówienia o tych wszystkich, powaznych w koncu, sprawach Szymborska obywa sie bez wielkich slow,  zachowuje, jak widaç, pewnà doze humoru i dystans. Ten humor jest subtelny, nie narzucajàcy sie, ironiczny, wynika czesto z umiejetnej zabawy slowem. Spokojny i stoicki w postawie wobec swiata. Poetka zachowuje dystans nawet w stosunku do samej siebie:

    ãNagrobekä

    Tu lezy staroswiecka jak przecinek 
    autorka paru wierszy. Wieczny odpoczynek
    raczyla daç jej ziemia, pomimo ze trup 
    nie nalezal do zadnej 
    z literackich grup.
    Ale tez nic lepszego nie ma na mogile 
    oprócz tej rymowanki, lopianu i sowy. 
    Przechodniu, wyjmij z teczki mózg elektronowy 
    i nad losem Szymborskiej podumaj przez chwile.

    Takze wtedy, kiedy mówi ona o milosci czy smierci, udaje jej sie uniknàç patosu, uzywa zwyklych slów i obrazów. 
    Smierç czlowieka opisuje tak, jakby widziaa jà jego kot, nie ma placzu czy lamentu.

    Jest ãKot w pustym mieszkaniuä i 
    Slychaç kroki na schodach 
    ale to nie te. 
    Reka, co kladzie rybe na talerzyk, 
    takze nie ta.

    (...) Cos sie tu nie odbywa 
    jak powinno.
    Ktos tu byl i byl, 
    a potem nagle zniknàl
    i uporczywie go nie ma.

    Jezyk Szymborskiej jest klarowny i oszczedny, nie ma w tych wierszach zbednych slów, mówienia dla mówienia. Jak sama powiedziala w pewnym wywiadzie: Co chwila ktos wsiada do samolotu, wypowiada sie, wysiada i znów sie wypowiada. Kiedys, jak ktos mial cos waznego do powiedzenia, siadal (...) i zastanawial sie, jak to ma byç powiedziane. (...) Wszystko bylo przemyslane, slowa wywazone.
    Pewnie dlatego przez czterdziesci lat od debiutu opublikowala tylko 200 wierszy. Za to jakich! Za to jakich...
    Nawet ci, którzy nie lubià poezji w ogóle i z zasady, moim zdaniem wlasnie poezje Wislawy Szymborskiej mogl zrozumieç i polubiç. Nie muszà baç sie smiesznosci, ona sama sie jej nie boi: Wole smiesznosç pisania wierszy od smiesznosci ich niepisania (ãMozliwosciä). Choç jej poezja nie zbawia swiata, to pomaga go zrozumieç i w tym znalesc pocieszenie. Jest màdra, doskonala literacko, przejrzysta, choç nielatwa. Nie ulega modom ani koniunkturom. Jest bezposrednia, szczera i mówi wlasnym jezykiem. O nas i do nas.
     


    powrot do poczatku strony
    E-mail: ArtZone1@ yahoo.com

    Copyright(c)1999 ArtZone
    Created by Winner's Choice Design & Publishing

    directNIC Search
    Hosted by directNIC.com